O mnie

Ciemność przyniosła niepokój i coś pociągającego zarazem, coś co uświadamiając lęki i budząc widmo strachu, zrodziło poczucie przynależności do wyższego porządku, zorganizowanego według nieziemskiej harmonii. Ciemność stała się czasem ciszy, umilkł gwar – to co na zewnątrz, lepiej słyszalne, stało się to, co mówiło we mnie głosem bezdźwięcznym. Mrok ukazał stan duchowy, w którym pozbywając się pewności, oczekiwałam na przybycie światła.

Filary, na których opierała się moja wiedza i wiara, zachwiały się. Człowiek w takich momentach odwraca swój wzrok od tego co zewnętrzne, kierując go w głąb siebie. Mój zwrot duchowy uwidocznił się najlepiej w obrazach – właściwie to one pierwsze uzewnętrzniły moje obawy i lęki. Malując kolejny obraz staram się zapomnieć o tym, co już powstało, stale podejmuję trud, nowa walkę od początku, od niewiadomego.

Podczas jednej z wędrówek odnalazłam stary dom, Pamiętam, jak z bijącym sercem, wchodziłam do środka, coś drgnęło poruszone wspomnieniem. Ta cisza, ten nastrój … Drzwi były uchylone, jakby zapraszały do środka, zdradzały to, co kryla wnętrze. Pozostawały jednak w świetle – na zewnątrz., niczym symbol przejścia między jednym a drugim światem, między światłem. a ciemnością, między tym co znane i nieznane. Ciekawość zwyciężyła strach, poczułam przyjazny chłód, zapach tego co minione… Dom był odarty ze wspomnień, zdewastowany, pusty – niczym nagi człowiek. Dziwna potrzeba tkwi czasem w człowieku by zatrzeć po tych, co odeszli.. ślady, zniszczyć to co pozostawili. Mimo chaosu jaki panował wokoło – zaczęłam dostrzegać pewien ład,porządkowałam przestrzeń.Pośrodku widoczne było wejście,umieściłam je w myślach ,w centrum obrazu.

”Wnętrze” tempera żółtkowa na płótnie  100 x 80 cm 2001

Za drzwiami biel – światło . Chciałam, aby to wnętrze było właśnie tamtym, a zarazem pełniło rolę znaku – było uniwersalną przestrzenią .Zawęziłam gamę kolorów do czerni, umbry, ugru i bieli, aby to kontrast między światłem a ciemnością był najważniejszy, by wywoływał określony nastrój – zatrzymał widza przyzwyczajonego do zgiełku barw, form, znaków, jakie spotyka na co dzień. Potrzeba użycia tylko kilku barw była wewnętrzną koniecznością, gdzie czerń stała się symbolem, tłem dla światła.  Wysoko nad nami tchnie ciszą, która nie ma swego początku i końca. Milczenie to nie jest jednak martwe, przeciwnie, pełne możliwości – jest początkiem czegoś, co przeczuwamy, co narodzi się dając początek nowemu. Niczym kolo narodzin i śmierci.

Biel i Czerń.

wnętrze tem.żół.na płótnie100x150cm 2002
Ujrzałam światło… Niewielki pokój, nagi, przepruty pośrodku oknem- szyba stanowi barierę, odgradza od tego co na zewnątrz.  Obok  „ ślad”, jaki odcisnęło- światło wpadając do wnętrza . Serce ożyło przebudzone jasnością… Ogarnął mnie spokój… Ujrzałam Siebie…

Trzask rozbijanej skorupki jajka wyrwał mnie z rozmyślań. Dzisiaj położę kolejne dwie warstwy, może nawet trzy, chociaż nie powinnam… Może popękać… Jestem niecierpliwa. Na dłoni pozostało żółtko, niczym słońce kreśli doskonały okrąg, muszę zepsuć tę formę.W pamięci pozostaje jednak podziw dla porządku, harmonii, jaka panuje w przyrodzie. Chwytam palcami cienką otoczkę żółtka, przekłuwam ją…Patrzę, jak spływa do moździerza, dodam jeszcze pół skorupki wody, dokładnie wymieszam  i gotowe. To pewnego rodzaju ceremoniał, który uczy pokory i szacunku do własnej pracy.

Czas, który poświęcam na przygotowanie do malowania, jest momentem, kiedy mogę rozważyć całość koncepcji. Staram się patrzeć na swój obraz jak na obcą pracę, Znaleźć porządek, rytm, harmonię koloru. Muszę to zapamiętać, bo gdy staję przed obrazem i zaczynam malować, gaśnie to co pojmowane rozumem, a budzi się intuicja – żywioł, któremu poddaję się. jeśli tego nie uczynię, pozostanę bierna, to obraz nie uda się. Wiem, że jeśli otworzę się i pozwolę, by emocje swobodnie, niczym farba z pędzla spływały wprost na obraz, to uda mi się przekazać swoja wizję.

Zanim rozpocznę nowy obraz, gromadzą się we mnie pragnienia nie zawsze sformułowane, które pod wpływem impulsu z zewnątrz stają się siłą sprawczą To właśnie temu uczuciu poddaję się. Trudno jest prześledzić proces twórczy, bo nie można być jednocześnie tym, który – realizuje i  obserwuje. Czasem  przy zwolnionym procesie realizacyjnym można spojrzeć z dystansu„ w innym momencie jest to tak ściśle złączone, że nie da się stanąć obok.

W chwilach zjednoczenia można coś zrobić, w momentach  rozdzielenia zastanowić się„ czy tak ma być. O tym, że praca jest skończona decyduje i doświadczenie, i intuicja. Budując obraz nie staram się odzwierciedlić jakiegoś wycinka rzeczywistości„ ale zamknąć w ramach wiedze o kompozycji, barwie, proporcji, tchnąć w obraz ducha… samą siebie, zupełnie bezwolnie. Wtedy to co zewnętrzne zjednoczy się z wnętrzem. ukazując niepowtarzalność i wyjątkowość każdej istoty.

Droga do wnętrza obrazu staje się początkiem drogi w głąb naszego własnego wnętrza.Obrazy wyzwalały kolejne przemyślenia dotyczące procesu twórczego, twórczości i mojego miejsca w świecie. Tęsknota za porządkiem i harmonią skłoniła mnie do zastanowienia się nad sobą i swoim powołaniem.

Światło i cień,jako motyw przewodni w moich pracach, buduje przestrzeń, nastrój treść, budzi niepokój, jednocześnie przyciągając. W ciszy milknie gwar, nasz głos wewnętrzny staje się słyszalny.

„Prawdziwy obraz powstaje bowiem „z artysty” w tajemniczy, mistyczny sposób. Oddzielony od niego zaczyna własny żywot – staje się istotą – odrębnym przedmiotem poruszany jakimś duchem. Posiada energię, żyje -współtworzy  atmosferę duchową. Sztuka nie jest stwarzaniem rzeczy w pustce, lecz silą celową, która powinna służyć rozwojowi i wyrafinowaniu duszy człowieka.”

” (…)W czasach, gdy duchowość jest większa, także ona jest żywotniejsza, natomiast gdy dusza opętana jest przez materializm, zainteresowanie praktycznymi celami, także sztuka kostnieje. Znikają gdzieś więzy łączące sztukę z człowiekiem, artysta i widz przestają się rozumieć. Sam artysta powinien starać się znając swoje zobowiązania wobec sztuki i samego siebie. Nie powinien wywyższać się, ale uznać siebie za sługę, na którego nałożono wielki obowiązek. Sam musi siebie wychować, zgłębić własne wnętrze, zadbać o kulturę duchową i ją rozwijać, by jego talent miał jakąś pożywkę.”  Kandyński

Poszukując piękna należy kierować się poczuciem wewnętrznego piękna, które jest dobre – ukazać.światło ukryte w martwej materii i w nas samych.

Iwona Wojewoda-Jedynak 2002 r